W poniedziałek 10 sierpnia rozpoczęła się moja tygodniowa podróż po Polsce śladami historii. Postanowiłam razem z rodzicami udać się na wycieczkę Szlakiem Orlich Gniazd. Niestety nie mogliśmy zwiedzić wszystkich zamków na Szlaku, ponieważ mieliśmy bardzo napięty "grafik" i mało czasu. Pierwszym miejscem, które mieliśmy odwiedzić było Sanktuarium NMP na Jasnej Górze w Częstochowie. Wyjechaliśmy z domu ze Szczytna na Mazurach bardzo wcześnie (po 6.00 rano). Jechaliśmy bardzo długo, ale po 11.00 byliśmy już na miejscu.
Na początku chodziliśmy po terenie klasztoru. Później udaliśmy się do kaplicy, ponieważ akurat była Msza Święta. Niestety musieliśmy szybko opuścić kaplicę ze względu na to, że było okropnie duszno. Chciałam ustawić się jeszcze w kolejce, aby zobaczyć Obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, ale z rodzicami uznaliśmy jednogłośnie, że zrobimy to innym razem, bo kolejka była nieziemsko długa. Aby zobaczyć obraz musiałabym spędzić w niej co najmniej kilka godzin. :-) Po wyjściu z kaplicy udaliśmy się do muzeum. Niestety nie można tam było robić zdjęć więc nie mam z niego żadnej pamiątki. W muzeum znajdowały się m.in. kule armatnie, które pozostały po oblężeniu Jasnej Góry w czasie potopu szwedzkiego. Niestety podczas pobytu w muzeum mojej mamie zrobiło się słabo więc musieliśmy udać się z nią do punktu medycznego. Okazało się, że się odwodniła. W związku z tym mam dla wszystkich moich czytelników dobrą radę: w takie upały jakie nawiedziły nas tego lata powinniśmy pić dużo wody i obowiązkowo mieć nakrycie głowy: czapkę z daszkiem lub kapelusz. Podczas, gdy mama była w punkcie medycznym poszłam z tatą do pizzerii niedaleko klasztoru. Byłam potwornie głodna!! ;-) Zjadłam średnią Margaritę z kurczakiem i sosem czosnkowym (pycha!!), a do picia wzięłam zimną Mirindę z lodem. Kiedy już się najadłam poszliśmy z powrotem na teren klasztoru, by zobaczyć szwedzkie kule armatnie, które utkwiły w murach. Szukaliśmy, ale nigdzie nie widzieliśmy żadnej kuli. Nie wiedzieliśmy gdzie ich szukać. W końcu jednak mój tata zauważył coś co do złudzenia przypominało kulę armatnią. Znaleźliśmy! Po zobaczeniu i sfotografowaniu kuli poszliśmy do skarbca. Po kilku minutach chodzenia po skarbcu zaczęłam się nudzić. Nie było tam nic prócz biżuterii, ornatów, naczyń liturgicznych i obrazów. Poza tym w skarbcu było duszno więc szybko wyszliśmy. Po opuszczeniu skarbca pospacerowaliśmy jeszcze, dopóki mama nie napisała SMS-a żeby po nią przyjść. Poszliśmy po nią, a potem udaliśmy się do samochodu. Na szczęście mama czuła się już lepiej i mogliśmy kontynuować wycieczkę. Przez tą niemiłą sytuację cała wycieczka niestety się opóźniła. :-(
Z Częstochowy pojechaliśmy do Olsztyna (nie mylić z Olsztynem w województwie warmińsko-mazurskim, to nie to samo!), bo tam znajdował się kolejny zamek na Szlaku Orlich Gniazd. Przy okazji szukaliśmy restauracji żeby się zatrzymać, bo mama musiała coś zjeść. W czasie jazdy zaczęło padać (deszcz i grad), w oddali dało się słyszeć również grzmoty - zbliżała się burza. Musieliśmy szybko znaleźć parking, bo grad walił tak, że baliśmy się iż roztrzaska nam samochód. ;-) Parking znaleźliśmy pod zajazdem Spichlerz. Mój tata zaparkował samochód i pobiegliśmy do środka. Zajazd był zbudowany z drewna i kryty strzechą, posiadał również zadaszony taras. W środku było zbyt duszno, więc usiedliśmy przy drewnianym stoliku na tarasie. Mieliśmy piękny widok na ruiny olsztyńskiego zamku. Nic tylko robić zdjęcia! :-) Kiedy mama zjadła, zapłaciliśmy i ruszyliśmy dalej do Bobolic.
Zamek królewski w Bobolicach usytuowany jest na skale. Zbudowany został w połowie XIV wieku na Jurze Krakowsko-Częsochowskiej. Przed zamkiem stoi znak w formie żółtego trójkąta z narysowanym duchem. Oznacza to, że zamek jest nawiedzony. Niektóre kroniki mówią, że jeden z przedstawicieli rodu Krezów porwał i więził w zamku swoją bratanicę. Podobno do dziś straszy ona w warowni jako biała dama. (Nie wiem jak wy, ale ja nie chciałabym jej spotkać!) :-)
Z Bobolic pojechaliśmy do Krakowa. Ponieważ dojechaliśmy bardzo późno nie zwiedzaliśmy już Krakowa. Postanowiliśmy, że zrobimy to następnego dnia.
 |
| ;-) |
 |
| Ja z mamą, w tle klasztor na Jasnej Górze. |
|
 |
| Klasztor na Jasnej Górze w Częstochowie |
 |
| Szwedzka kula armatnia, która utkwiła w murach klasztoru. |
 |
| Ruiny zamku w Olsztynie. |
 |
| ;-) |
 |
| Ja z ruinami zamku w tle. :-) |
 |
| Nawiedzony zamek w Bobolicach. |
 |
| Ja i zamek. |
 |
| Uwaga, tutaj straszy! |
 |
| Uwaga! Duchy!! :-) |
W zamku w Bobolicach jest teraz kręcona "Korona Królów"
OdpowiedzUsuń