Każdy ma prawo do miłości
Zagrajmy w skojarzenia. Z czym kojarzy się Wam, Drodzy Czytelnicy, słowo tęcza? Czy lubicie tęczę? A przedmioty z tęczowym wzorem? Flagi?
Mnie od jakiegoś czasu tęcza kojarzy się głównie ze środowiskiem osób LGBT i jest to jak najbardziej pozytywne skojarzenie. Bo dlaczego miałoby być negatywne? Jeśli lubicie tęczę, to dlaczego ktoś, kto przedstawia tęczę niejako jak swój znak, niemalże godło miałby zostać przez Was gorzej traktowany? Dlaczego ktoś, kto nosi tęczową flagę ma być przez Was szykanowany i spychany na margines?
Odpowiedzcie sobie na jeszcze jedno pytanie: czy jesteście katolikami? Czy jesteście ludźmi wierzącymi, czy po prostu używacie nazwy i ona Wam wystarczy? Jestem katolikiem nie zawsze oznacza naprawdę wierzę. Jeśli jesteś pewien, że naprawdę wierzysz to choć raz w swoim życiu musiałeś mieć w dłoniach Biblię. Jeśli czytałeś Pismo Święte uważnie, a nie wyłącznie pobieżnie przebiegłeś wzrokiem po kartkach, to wiesz, co jest w nim napisane. Wiesz? Odpowiedz mi szczerze.
Biblia mówi kochaj bliźniego swego jak siebie samego. Prawda? Czy jest sprecyzowane jaki ma być ten bliźni? Czy ma być homoseksualistą, heteroseksualistą, osobą trans płciową? A może biseksualistą? Czy Biblia mówi: kochaj bliźniego swego TYLKO wtedy, gdy jest białym Polakiem mającym na nazwisko Kowalski, a najlepiej jeśli jest heteroseksualny? Nie. Biblia NIE precyzuje jakiego bliźniego mamy kochać, jeśli jednak Drogi Czytelniku znajdziesz w Piśmie Świętym coś co temu zaprzecza, sowicie cię wynagrodzę. Mamy kochać każdego człowieka nie ważne czy jest heteroseksualistą, czy nie. On też jest dzieckiem Boga, tak jak my wszyscy.
Wobec tego, jako prawdziwy katolik, jak zachowasz się widząc w parku parę chłopaków (lub dziewczyn) całujących się i trzymających za rękę? Czy zaczniesz krzyczeć ciota, pedał, lesba, gdy tylko się zbliżysz, by pokazać, jak bardzo są nienaturalni i obrzydliwi? Czy przejdziesz obok jedynie z lekkim serdecznym uśmiechem i pomyślisz, że chcesz, by byli (lub były) ze sobą szczęśliwi jak najdłużej.
Ja, jako katoliczka, nie tylko z nazwy, ale i z przekonania, na pewno uśmiechnęłabym się i w myślach życzyła szczęścia. Jestem, katoliczką, osobą wychowaną w duchu tolerancji do drugiego człowieka i uważam, że każdy ma prawo do miłości. Każdy bez wyjątku.
Jeśli kobiety hetero mają prawo, by ze swoim chłopakiem całować się i przytulać w miejscu publicznym, to dlaczego panie o orientacji homoseksualnej okazujące sobie uczucia ze swoimi partnerkami otrzymują taką falę nienawiści i tak dużo wyzwisk pod swoim adresem? Przecież nie robią nikomu krzywdy.
Jestem heteroseksualna, ale gdy widzę kogoś, kto obraża, wyzywa od pedałów, lub w jakikolwiek inny sposób rani osoby ze społeczności LGBT, robi mi się ogromnie przykro, bo oni niczym sobie na te okropności nie zasłużyli. Podziwiam tych, którzy znajdują sposób, by poradzić sobie z tak negatywnym nastawieniem, bo jestem pewna, że ja nie dałabym rady.
Jako osoba wychowana w duchu patriotyzmu i miłości do Ojczyzny, kocham Polskę i czuję się dumna, że urodziłam się właśnie w tym kraju, nie w żadnym innym. Kiedy jednak widzę jaki w Polsce jest stosunek do osób LGBT i ich praw, a właściwie ich braku, mam wrażenie, że pod względem pewnych spraw nasz kraj mentalnie nadal tkwi w średniowieczu. Bo na jakiej podstawie nie dopuszczone są związki partnerskie osób tej samej płci, o małżeństwach nie wspominając? Na jakiej podstawie pary jednopłciowe nie są dopuszczane do adopcji dzieci? Argumenty takie jak to, że dziecko zaadoptowane przez taką parę będzie miało zniszczoną psychikę, w żadnym stopniu do mnie nie przemawiają. Uważam, że dziecku, które zaadoptują dwaj panowie lub dwie panie będzie w takiej rodzinie dużo lepiej niż np. w domu dziecka. Będzie miało dwie kochające matki lub dwóch kochających ojców, którzy otoczą je miłością, dadzą bezpieczny dom i będą niemal stawać na głowie, by ich dziecku niczego nie brakowało. Oczekuję szczerej odpowiedzi: czy naprawdę jest w tym coś złego? Czy jest coś złego w miłości, która rodzi się pomiędzy dwiema kobietami lub dwoma mężczyznami?
Ja odpowiadam stanowczo: NIE MA W TYM NIC ZŁEGO!
Mimo, że jestem młoda i przeżyłam dopiero piętnaście lat, to coś już o życiu wiem i zdecydowanie kibicuję wszystkim osobom ze środowiska LGBT w Polsce, by w końcu mieli takie same prawa jak osoby heteroseksualne. Jestem zdecydowanie za związkami partnerskimi i małżeństwami dla homoseksualistów w naszym kraju. Wierzę, że w końcu będą mogli chodzić ze swoimi drugimi połówkami za rękę, a ludzie nie będą już posyłać im krzywych spojrzeń. Wierzę, że wszystko można zmienić, jeśli ma się odwagę i chęci, dlatego mówię NIE DLA HOMOFOBII. TAK - DLA ZWIĄZKÓW PARTNERSKICH I MAŁŻEŃSTW.
Idźmy za przykładem innych europejskich państw i zmieniajmy się na lepsze.
Wspanialy tekst! Bardzo podoba mi sie Twoje gleboko humanistyczne podejscie - z tolerancja i szacunkiem do drugiego czlowieka. :-)
OdpowiedzUsuń