Dzisiaj Halloween! Święto duchów. Zabawa, która przywędrowała do nas ze Stanów Zjednoczonych jest w Polsce coraz bardziej popularna. Pamiętajmy jednak by nie przesadzić! :-)
Hej, hej, hej! :-) No... Dosyć długo mnie tutaj nie było, ale to nie jest istotne w dzisiejszym wpisie. Jeśli jednak ktoś chce wiedzieć to miałam mały kryzys twórczy. Ale bądźcie spokojni dzisiejszy wpis będzie napisany z pomysłem i mam nadzieję, że ciekawie. :-) No, dobrze koniec wyjaśnień przejdźmy do meritum. Ci którzy mnie znają wiedzą, że jestem WIELKĄ romantyczką. Każdy film zawierający choćby najmniejszy wątek miłosny jest dla mnie prawdziwym rarytasem. W związku z tym i z dzisiejszym świętem (dla niewtajemniczonych chodzi o walentynki;-)) publikuję listę moich ulubionych par filmowych i książkowych. Pary filmowe to: 1. Bella i Edward Cullenowie ( Saga Zmierzch ) 2. Elizabeth Swann i Will Turner ( Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły , Piraci z Karaibów: Skrzynia Umarlaka oraz Piraci z Karaibów: Na krańcu świata ) 3. Christine Daae i Eryk zwany Upiorem Opery ( Upiór w Operze ) Pary książkowe t...
W poniedziałek 10 sierpnia rozpoczęła się moja tygodniowa podróż po Polsce śladami historii. Postanowiłam razem z rodzicami udać się na wycieczkę Szlakiem Orlich Gniazd. Niestety nie mogliśmy zwiedzić wszystkich zamków na Szlaku, ponieważ mieliśmy bardzo napięty "grafik" i mało czasu. Pierwszym m iejscem , które mieliśmy odwiedzić było Sanktuarium NMP na Jasnej Górze w Częstochowie. Wyjechaliśmy z domu ze Szczytna na Mazurach bardzo wcześnie (po 6.00 rano). Jechaliśmy bardzo długo, ale po 11.00 byliśmy już na miejscu. Na początku chodziliśmy po terenie klasztoru. Później udaliśmy się do kaplicy, ponieważ akurat była Msza Święta. Niestety musieliśmy szybko opuścić kaplicę ze względu na to, że było okropnie duszno. Chciałam ustawić się jeszcze w kolejce, aby zobaczyć Obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, ale z rodzicami uznaliśmy jednogłośnie, że zrobimy to innym razem, bo kolejka była nieziemsko długa. Aby zobaczyć obraz musiałabym spędzić w niej co najmniej kilka godzin. ...
Wycieczek po Belgii i Brukseli część II Tym razem trochę o jedzeniu. Dzisiaj byłam z całą rodzinką (tj. z mamą, tatą, babcią i dziadkiem) na obiedzie w restauracji Colmar. Działa ona, tak że płacisz jedną kwotę, a jesz ile chcesz. Jest tam szwedzki stół i bufet deserów. Samą restaurację zdecydowanie polecam, bo płaci się naprawdę nie drogo, a można się bardzo dużo najeść. Ja zamówiłam dzisiaj łososia zapiekanego w cieście francuskim z sosem musztardowym, surówką i frytkami. Mmm... niebo w gębie! ;-) Jedzenie było niebiańskie, nie mówiąc już o deserach. (Fontanna z płynną czekoladą! To ja rozumiem! ;-)) W restauracji podają także moules (czytaj: mule :-)) i frytki. Skoro już wspomniałam o "typowo...
Komentarze
Prześlij komentarz